Hej, tu Weronika.
Wszystko zaczęło się od dwóch buldogów francuskich „z odzysku”.
Wzięłam je trochę jak kota w worku - bez historii, instrukcji obsługi i z bagażem doświadczeń, którego nikt mi nie opisał. Zostało tylko jedno: obserwować, próbować i uczyć się ich od zera. Maniek - senior z energią szczeniaka. Towarzyski, zakochany w ludziach i zabawie. Kajtek - wrażliwy i ostrożny, ale gdy już zaufał, oddał nam całe swoje serce.
Przy nich zrozumiałam, że każdy pies jest zupełnie inny. Inaczej się bawi, inaczej odpoczywa, inaczej okazuje miłość, a ja długo próbowałam znaleźć na to jeden schemat. Nie działało. Dopiero kiedy zaczęłam patrzeć na potrzeby zamiast „poradniki”, wszystko zaczęło mieć sens.
Największym wyzwaniem okazało się jedzenie — alergie, wrażliwe brzuchy i duży apetyt sprawiały, że znalezienie odpowiednich karm i przysmaków zajmowało nam mnóstwo czasu. W sklepach wszystko było „po trochu”: karma w jednym miejscu, zabawki w drugim, smaczki jeszcze gdzie indziej. A gdy w końcu znalazłam coś idealnego, trzeba było długo czekać na wysyłkę… a przecież kupujesz, bo potrzebujesz teraz.
Ten sklep powstał z potrzeby prostych składów, sensownych produktów i miejsca, w którym wszystko jest razem - i przychodzi szybko. To moje małe marzenie, które udało się spełnić dzięki wsparciu rodziny.
Zaraziłam też tym wszystkim moją młodszą siostrę Wiktorię i dziś tworzymy LADOGGIE razem.
Jeśli pies jest dla Ciebie rodziną - jesteś u siebie.